...Wieczorne igraszki...

Każdy wychodzi z założenia ,że morderca jest głupi i działa w afekcie. Ja mam zupełnie inne zdanie na ten temat. Możliwe, że jest to kwestia wydarzeń, które w ciągu mojego 21 letniego życia doprowadziły  do miejsca ,w którym obecnie się znajduje.  

Ale zacznijmy od początku...

Wakacje! Każdy czeka na nie za każdym razem z ogromnym utęsknieniem. Ale akurat te wakacje miały być dla mnie i moich znajomych wyjątkowe, niezapomniane( i takie z pewnością były).Ale dlaczego? To nasze ostatnie tak długie wakacje. Koniec szkoły, początek pracy. Mięliśmy zacząć pracę już z końcem nauki ale stwierdziliśmy, że wykorzystamy 3 miesiące na rzeczy, których zawsze się obawialiśmy. 

Siedzieliśmy przy ognisku. Było już całkiem ciemno i chłodno. Gałęzie uderzały o siebie nawzajem, co swoją drogą już wtedy przyprawiało mnie o dreszcze. Była nas 7. Zgrana paczka od początku gimnazjum. 

Kuba poszedł się przejść z Emilką kawałek dalej, nad rzekę. Pierwszy raz byliśmy w tym miejscu ale wydawało się na spokojną okolicę. W zasadzie tak było. W sumie najgłośniejsi w promieniu 5 km. to byliśmy my. Gdy zakochani wrócili z nad rzeki opowiedzieli nam jakie miejsce znaleźli. Oczywiści dar przekonywania Kuby zmusił nas żeby sprawdzić to ,,tajemnicze miejsce". No i poszliśmy...

Ale czy to miejsce było specjalnie niezwykłe? Jak dla mnie na pierwszy rzut oka - Nie! Zwykła stara rudera. No dobrze przyznam, że może większa niż widziałam zazwyczaj. Budynek znajdował się po drugiej stronie rzeki. Nie dało się obejść ani przeskoczyć, więc prawie jednogłośnie zdecydowaliśmy, że najlepszym sposobem na przedostanie się tam będzie przyniesienie większych gałęzi, czy jakichś plandek leżących wokoło. Nie była to najbardziej zadbana okolica. Wszędzie leżały kartony, deski, butelki czy metalowe coś . Trudno było z tego zbudować nawet mały pomost. Smutne było to ,że po drugiej stronie ,prawie przy budynku stała szafa. Idealnie  by było rzucić ją na wodę i po prostu przejść. Trochę się zeszło zanim Jasiek zdecydował że przepłynie i przysunie nam szafę. Głęboko może nie było i pewnie gdyby był dzień wszyscy byśmy przepłynęli bez problemu. Ale było ciemno i na początku nie było wiadomo jak głęboko jest a nie chcieliśmy ryzykować. Udało się, wszyscy przeszliśmy już na drugą stronę. 

Podekscytowanie było ogromne, mimo iż nie spodziewaliśmy się  wielkiej rewelacji ani duchów wyskakujących zza roku. Stało się. Weszliśmy do środka ale to co tam zastaliśmy przeszło nasze jakiekolwiek oczekiwania...

Komentarze